Witaj na blogu fotograficznym z dominującym tematem fascynującego Wrocławia!

Kontakt:

popieram

WAŻNE!

Tekst oraz zdjęcia prezentowane na blogu są własnością autora (Grzegorz Ajdukiewicz / http://fotoswiat.pl) i chronione są prawem autorskim. Jeśli chcesz je jakkolwiek wykorzystać, skontaktuj się najpierw ze mną. Za złamanie praw autorskich grozi kara grzywny lub więzienia do lat 3. (Art. 115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu

KARKONOSZE W LUTYM

Udało się po czterech latach i jednym miesiącu ponownie stanąć na szczycie Śnieżki zimą. Miałem przyjemność zdobywać ten szczyt w grudniu, styczniu, a teraz wybrałem się tam w lutym. Warunki za każdym razem były tak samo zimowe. Przy poprzednich wypadach jedynie była lepsza widoczność. Zdarzało się nawet piękne, błękitne niebo. Tym razem było jedynie ciepło (jak na zimę). Chmury lub mgła ograniczała zwykle piękne widoki. Ale co tam! Trasę znam na pamięć, więc do szczęścia wystarczyła mi świadomość, gdzie się znalazłem.

Ze względu na krótki dzień i tyci-tyci lenistwo, punktem początkowym wycieczki była dolna stacja wyciągu na Kopę w Karpaczu.

 

Po około 30 minutach stania w kolejce po bilet wystartowałem. W czasie jazdy miałem chwilę na zjedzenie kanapki i porobienie kilku zdjęć.

Akurat po zejściu z wyciągu trafił się jeden jedyny moment, gdy było widać z daleka spodki na Śnieżce.

Bar na Kopie

Dom Śląski też się nie chciał pokazać, mimo że z Kopy jest do niego bardzo blisko.

Jesienią 2012 roku zacząłem biegać. Ale na Śnieżkę jeszcze bym się nie porwał. Tego człowieka mijałem ponownie gdy zbiegał już ze szczytu.

Wycieczka w góry nie tylko ludziom sprawia przyjemność. To psisko też miało dobry nastrój.

Jest i Dom Śląski

Wskazówki też są. Tylko drogi brak :)

Początek wspinaczki po czarnym szlaku. Jak wiadomo, zimą tylko on jest dostępny od strony zachodniej góry. Miejscami jest bardzo śliski, czasem nawet łańcuchy nie pomagają się wspiąć. Schodząc też łatwo o niekontrolowany poślizg, dlatego wiele osób decyduje się na zjazd na rakietach, worku, jabłku, pupie... A następni mają jeszcze mocniej wyślizganą drogę.

Oczywiście też nie brakowało ludzi bezmyślnych, którzy wybrali się w niestosownym obuwiu lub odzieży wierzchniej. Niby to tylko Śnieżka, wjazd i zjazd wyciągiem.

Na szczycie widoczność nadal była mocno ograniczona, stąd mało zdjęć "widoczków".

Z powrotem pod szczytem

Czy moja fotorelacja zachęciła kogoś do takiej wycieczki? Mam nadzieję, że tak. Osobiście bardzo lubię spędzać tak czas :)

 

Grzegorz Ajdukiewicz / fotoswiat.pl

piątek, 22 lutego 2013, ajduk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/02/22 22:03:11
Mnie tak:)! Piękne fotki....i piesek też;)
-
szary-burek
2013/03/01 10:44:08
ale mgła.