Witaj na blogu fotograficznym z dominującym tematem fascynującego Wrocławia!

Kontakt:

popieram

WAŻNE!

Tekst oraz zdjęcia prezentowane na blogu są własnością autora (Grzegorz Ajdukiewicz / http://fotoswiat.pl) i chronione są prawem autorskim. Jeśli chcesz je jakkolwiek wykorzystać, skontaktuj się najpierw ze mną. Za złamanie praw autorskich grozi kara grzywny lub więzienia do lat 3. (Art. 115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu

PIERWSZE WINOBRANIE

W końcu się zdecydowałem :) Po kilku latach doświadczenia w handlu winami, postanowiłem spróbować swoich sił i wyprodukować własne wino. Lub napój winopodobny, bo przecież do końca nie wiadomo co z tego wyjdzie. Start miałem ułatwiony, ponieważ teorię znałem od dawna. W kwestii praktycznej pomógł mi ojciec, który naście lat temu też hobbystycznie nastawiał wina na swoje potrzeby. Dzięki temu miałem też obniżone koszty na starcie. W zakamarkach piwnicy znalazły się stare balony. Dokupiłem dodatkowy korek, rurki fermentacyjne, wąż do spuszczania, alkoholomierz, puste butelki i korki (korkowe!). Dziś wiem, że zebrałem winogrona nieco za wcześnie, ale tą wiedzę wykorzystam przy kolejnym roczniku. Kolejnym błędem było dopuszczenie do spadku temperatury w miejscu produkcji wina na przełomie lata i jesieni. Ostatni element, który da się modyfikować przy kolejnych próbach to proporcje wody i cukru. Mimo wszystko mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Balon pracuje już ponad 6 tygodni i na dniach przymierzam się do zlewania. Dokonam pierwszej oceny smaku i zawartości cukru w cukrze ;) Zleję do mniejszego balonu dla wyklarowania, a może od razu do butelek? Muszę się zastanowić. Najśmieszniejszym etapem była produkcja moszczu. Miażdżyłem winną latorośl garściami. Dobra zabawa dla dzieciaków ;) Załączam zdjęcia mojej domowej produkcji czerwonego wina z czerwonych winogron. Dodam, że moim zamiarem nie była produkcja wina słodkiego, dlatego dla osiągnięcia głębi smaku i stosownej wytrawności, do balonu trafił miąższ wraz ze skórkami i pestkami.

Dwa balony. 15 litrów i mniejszy na 5 litrów

Na pierwszy rzut oka, spod liści nie widać w ogóle owoców winorośli.

Na tej ścianie rosną winogrona białe i czerwone. W przyszłym roku zamierzam zrobić wina w obu kolorach. I jeszcze z jabłek :)

Część owoców jeszcze nie dojrzała w pełni. Trochę się pospieszyłem. Niecierpliwość - a przecież dobrze wiem, że przy robieniu wina równie ważny jest czas.

Ale część owoców była OK ;)

Balon wypełniłem w jednej trzeciej. Kolejną jedną trzecią zapełniłem wodą z cukrem (2kg na 5 litrów wody).

Tak wypełniony balon postawiłem pod szmacianym przykryciem na 2 dni, żeby był dostęp tlenu i wino mogło rozpocząć fermentację.

Po 2 dniach zakorkowałem i wcisnąłem w korek rurkę. O efektach pracy balonu poinformuję, gdy już będę coś wiedział :)

Proszę trzymać kciuki!

 

Grzegorz Ajdukiewicz / fotoswiat.pl

sobota, 20 października 2012, ajduk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
pracawholandii0
2012/10/23 12:45:15
Świetnie! Nie ma to jak domowa produkcja :) jestem ciekawa jak się udało ? :)
-
ajduk
2012/10/27 18:06:15
Wino obecnie jest na etapie klarowania i kończenia fermentacji. Oczyściłem je z resztek winogron. Obawiam się, że nic z niego nie będzie. Na górze płynu zebrało się coś białego. Wino nadal pracuje, więc jeszcze poczekam z ostateczną oceną i decyzją. Szkoda je teraz wylać, ale jak będzie trzeba... to pójdzie w kanalizację. Albo rozleję po okolicy, żeby zabarwić wszędobylski od dzisiaj śnieg ;)
-
ajduk
2012/11/01 09:34:30
Aktualna sytuacja: wino dalej pracuje. Zacząłem wstrzymywać ten proces przez obniżenie temperatury. Korzuch jest nadal na powierzchni, lecz z rurki dobrze pachnie, więc jeszcze nie przekreślam tej produkcji.
-
ajduk
2012/11/11 22:00:31
Najnowsze wieści: dzisiaj po raz drugi otworzyłem balon i zlałem wino do mniejszego, "pod korek". Jest bardzo słodkie, smakuje jak kompot winny i najprawdopodobniej ma mało %. Diagnoza - wygląda na to, że miało za zimno w pierwszym etapie fermentacji i nie przerobiło cukru tak jak trzeba. Następnym razem raczej dodam drożdży winnych. Opóźnię również zbiór, dzięki temu fermentacja zacznie się na początku okresu grzewczego w mieszkaniu :) A jak się i drugie nie uda... to albo sobie odpuszczę, albo przerzucę się np. na jabłka.