Witaj na blogu fotograficznym z dominującym tematem fascynującego Wrocławia!

Kontakt:

popieram




Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)
WAŻNE!

Tekst oraz zdjęcia prezentowane na blogu są własnością autora (Grzegorz Ajdukiewicz / http://fotoswiat.pl) i chronione są prawem autorskim. Jeśli chcesz je jakkolwiek wykorzystać, skontaktuj się najpierw ze mną. Za złamanie praw autorskich grozi kara grzywny lub więzienia do lat 3. (Art. 115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu

W SZPITALU

Dzisiaj bez zdjęć. Komputer nadal się "leczy".

 

Ale leczą się też ludzie...

 

Ponad 2 godziny spędzone dzisiaj w legnickim "szpitalu wojewódzkim" będą niezapomniane. Jak w urzędzie, z pokoju do pokoju. Z jednego końca szpitala na drugi. Oznaczenie? Jak w labiryncie. Ochroniarz/portier wysyła do rejestracji na SOR, która jest wewnątrz szpitala. Korytarze puste, przyciemnione światło, okna pozaklejane szarą taśmą pakową. Takie uszczelnienie okien. Na samym końcu światełko w tunelu - państwo w państwie - prywatna firma świadczy usługi rentgenowskie itp. Odrobina czystości. Poza tym brud, smród, ubóstwo. 

W międzyczasie była rejestracja na SOR (Szpitalny oddział ratunkowy)... wjechało ratownictwo medyczne z młodym chłopakiem na noszach. Za chwilę znów ratownictwo medyczne - z rodzącą kobietą....


Przeszliśmy korytarzem na SOR. Błękitne kafle, na oko dwudziestolatki. Przymykam oczy i widzę krew na nich. Ciarki na plecach są prawdziwe. W międzyczasie przybyła parka. Facet wycinał w łazience silikon i nuż mu się omsknął i wbił się w żyłę... Pomyślałem, że miałem farta (robiłem dziś to samo). Oni jadąc do szpitala mijali patrol policji, który obstawiał skrzyżowanie. Za chwilę stało się jasne. Młody chłopak z rejestracji to poszkodowany ze skrzyżowania. Został potrącony przez samochód....

Po chwili przybyła jego mama. Mało nie zemdlała jak się dowiedziała o szczegółach wypadku.

Kolejny slajd - otwierają się drzwi - najpierw pojawia się worek z ciuchami chłopaka...


Po wszystkim znów powrót błękitnym korytarzem. To tu kręcili Ghotikę? Zastanawiałem się, czy przypadkiem nie wejdę wprost do kostnicy. Do mrocznej kaplicy też można było zajrzeć.


Na koniec siedzę pod gabinetem "chirurga ogólnego". Wychodzi laryngolog. Prosi do pokoju "panią z ręką"... Pozostałe "bez rąk" nawet nie wstały ;)


Reasumując. Trzeba być zdrowym na ciele i chorym na umyśle, żeby się leczyć w tym szpitalu. Nie zazdroszczę także tym, którzy w tym miejscu zamierzają rozpoczynać ziemską wędrówkę...

sobota, 18 lutego 2012, ajduk

TrackBack
TrackBack URL wpisu: